Posts Tagged ‘pro-life’

1100 mil rowerem w obronie życia.

Maj 14, 2010

 28 lipca z angielskiego East Grinstead do Auschwitz wyruszy Les Whittaker. Rowerową wyprawę-pielgrzymkę rozpocznie sprzed pomnika nienarodzonego dziecka.

54-letni Anglik, ojciec trojga dzieci, emerytowany menedżer w branży budowlanej, chce upamiętnić postać św. Maksymiliana Kolbe, który oddał życie za skazanego współwięźnia, a także zwrócić uwagę na 7 mln aborcji dokonanych w Wielkiej Brytanii od jej legalizacji w 1967 r.

Wyprawa ma być także aktem sprzeciwu wobec turystyki aborcyjnej Polek na Wyspy. Działacze fundacji Life, która w Anglii prowadzi 33 ośrodki udzielające schronienia kobietom nakłanianym do aborcji, są zbulwersowani akcją polskich feministek ze SROM (Separatystycznych Rewolucyjnych Oddziałów Macicznych). W marcu rozwiesiły one w Łodzi plakaty zachęcające do dokonywania aborcji w Wielkiej Brytanii.

Whittaker z ruchem obrońców życia poczętego związał się w 1997 r. – w 30. rocznicę uchwalenia brytyjskiej ustawy zezwalającej na aborcję: „Zobaczyłem w telewizji kard. Hume’a, arcybiskupa Westminsteru, wrzucającego do Tamizy róże, by upamiętnić nienarodzone dzieci. Tak mnie to poruszyło, że zostałem działaczem pro-life”.

Pielgrzymując do Polski, Les Whittaker chce nie tylko upamiętnić męczeństwo ojca Kolbe i wszystkie nienarodzone dzieci, ale też zebrać środki na działalność fundacji Life. Codziennie chce pokonywać kilkadziesiąt mil. Drogę planuje przebyć bardzo skromnie – zdecydował, że bez względu na pogodę będzie nocował w namiocie rozbitym w lesie lub na poboczu drogi.

W czasie pielgrzymki Les Whittaker nie planuje żadnych spotkań. Brytyjczyk zamierza dotrzeć do Polski 14 sierpnia, w 69. rocznicę śmierci Maksymiliana Kolbe. Jego podróż ma zająć dokładnie tyle samo dni, ile duchowny uwięziony był w bunkrze, gdzie czekał na śmierć głodową.

Patronowie życia rodzinnego i małżeńskiego…

Maj 6, 2010

Maria (1884-1965) i Alojzy (1880-1951) Beltrame Quattrocchi (czyt. kłatroki) są pierwszą w dziejach Kościoła parą małżeńską, która została beatyfikowana. Stało się to 21 października 2001 roku.

On adwokat, ona pisarka, jednak przede wszystkim: mąż i żona, ojciec i matka. Mieli czwórkę dzieci. Trójka z nich żyje po dziś dzień. Ich świętość stawała się i tworzyła z wzajemnej miłości w codziennym życiu. Wszystkie domowe sprawy ofiarowywali Panu Bogu, tak jakby On był członkiem rodziny. W tej atmosferze wyrastały ich dzieci, bo sprawa wychowania była dla rodziców bardzo ważna – również ofiarowana Bogu i wymodlona. Państwo Quattrocchi uważali dzieci za cenny dar który należy strzec i za który należy Bogu dziękować. Zawsze dawali temu wyraz. Alojzy tuż po narodzeniu pierwszego dziecka, z dnia na dzień rzucił palenie papierosów twierdząc, że nie chce dawać złego przykładu swojemu synowi.

Innym przykładem świętej postawy była odmowa usunięcia ciąży. Stało się to, gdy Maria spodziewała się czwartego dziecka. Przeżywała ją bardzo źle,a diagnoza wskazywała na łożysko przodujące. W tamtych latach określenie to było niemal równoznaczne z podwójnym wyrokiem śmierci. Była to bardzo bolesna decyzja dla obojga i niewyobrażalnie trudna. Starsze dzieci wspominają ten okres, jako czas smutku, ciszy i wyczekiwania – widziały swego ojca płaczącego.
Wszyscy, którzy ich znali i spotkali się z nimi, byli zauroczeni oraz zdumieni niewiarygodnym zmysłem pedagogicznym w wychowywaniu dzieci. W tej kwestii Maria i Alojzy zgadzali się i wspierali nawzajem. Przykład i zachęta, pochodziły od nich. Tym zaskarbiali sobie serca dzieci. Żywiołowe temperamenty kształtowali swoją wrażliwością i taktyką wychowawczą, odwo-łując się do sfery sumienia. Formacji dopełniało kierownictwo duchowe, uczestnictwo w sakramentach świętych i codzienne, rodzinne odmawianie różańca. Wychowywali dzieci według zasad, które uważali za najbardziej stosowne, nie zapominając przy tym o pracy, domu, znajomych i przyjaciołach. Maria i Alojzy Beltrame Quattrocchi pokazali, że małżeństwo i rodzina to święte i zaszczytne powołanie, a Kościół wskazuje ich jako wzór doskonałości chrześcijańskiej.

Wydział Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie, zwrócił się do syna Błogosławionych – o. Paolino Quattrocchi – z prośbą o relikwie Marii i Alojzego Beltrame Quattrocchi. Stało się to możliwe dzięki pomocy ze strony pani dr Wandy Półtawskiej. Relikwiarz ufundowali Doradcy Życia Rodzinnego Archidiecezji Krakowskiej oraz Księża Wicedziekani. Został on wraz z relikwiami przekazany ks. kardynałowi Franciszkowi Macharskiemu. Stało się to na opłatku Współpracowników Duszpasterstwa Rodzin w dniu 12 stycznia 2003 roku, podczas Mszy świętej w kaplicy Domu Arcybiskupów Krakowskich. Relikwie zostały złożone jako dar ofiarny. Są przechowywane w kaplicy Domu Arcybiskupów Krakowskich w Krakowie, przy ul. Franciszkańskiej 3.

Modlitwa przez wstawiennictwo błogosławionych
Alojzego i Marii Beltrame Quattrocchi:

Panie Jezu, Ty wezwałeś Alojzego i Marię, małżonków i rodziców według Twego Serca, do życia dzień po dniu, stałą wiernością łasce sakramentu małżeństwa.

Ty, który swą obecnością uświęciłeś Dom w Nazarecie, wyciskając na swej ludzkiej Rodzinie pieczęć miłości Ojca, spraw, aby świadectwo i wstawiennictwo błogosławionych Małżonków i Rodziców, pomogły przez orędownictwo Dziewicy – Matki: umacniać jedność rodzin, przenikać obecnością Twej łaski młode małżeństwa, aby otwarły się na dar życia.

Spraw, aby rodziny chrześcijańskie, idąc za ich przykładem, były świadkami Ewangelii dla innych rodzin i wszystkich osób będących w potrzebie oraz mogły chwalebnie żyć swoim powołaniem do świętości. Amen.

Święta Joanna Beretta Molla

Molla.jpg
Święta Joanna Beretta urodziła się w Magenta (Mediolan) dnia 4 października 1922 r. jako dziesiąta z trzynaściorga dzieci. Studiowała na Uniwersytecie Mediolańskim i w Padwie, uzyskując doktorat w 1949 roku z medycyny i chirurgii. W roku 1952 kończy specjalizację w zakresie pediatrii i oddaje się opiece nad dziećmi w Ponte Nuovo koło Magenta oraz w Masero.

Wyszła za mąż za inżyniera Pietro Molla, realizując w ten sposób swoje powołanie do życia w rodzinie. Urodziła trójkę dzieci. Jednak już w pierwszych miesiącach czwartej ciąży, stwierdzono pojawienie się choroby zagrażającej jej życiu i niepozwalającej na donoszenie ciąży. Gotowa na każdą ofiarę, poddaje się operacji, jednakże z zastrzeżeniem, że pragnie uratować przede wszystkim dziecko. Powtarzała: „Jestem gotowa na wszystko, aby tylko uratować moje dzieciątko”.

21 kwietnia 1962 roku przychodzi na świat czwarte dziecko, a 28 kwietnia umiera heroiczna matka, przeświadczona, że „jest grzechem zamordować dziecko w swoim łonie”. Z pełną świadomością przyjęła śmierć, aby wypowiedzieć swoje „tak” dla życia własnego dziecka.

28 kwietnia 1980 roku w Mediolanie rozpoczął się proces beatyfikacyjny, który został ukończony i zamknięty 21 marca 1986 roku.

Ojciec Święty Jan Paweł II dekretem z dnia 7 lipca 1991 roku ogłosił heroiczność jej cnót, a 24 kwietnia 1994 roku została ogłoszona błogosławioną, zaś 16 maja 2004 roku świętą

Modlitwa przez wstawiennictwo świętej Joanny Beretty Molli

O Boże, nasz Ojcze, Ty dałeś swojemu Kościołowi Joannę Beretta Molla, która z miłości dążyła do Ciebie i ku Tobie prowadziła inne dziewczęta, zachęcając je do apostolskiej działalności, do włączenia się w Akcję Katolicką, powierzając ich trosce chorych i ludzi starszych. Dziękujemy Ci za ten dar w osobie młodej dziewczyny, tak bardzo zaangażowanej w pracy dla Królestwa Bożego, i spraw, abyśmy – naśladując jej przykład – potrafili poświęcić nasze życie na Twoją służbę, dzieląc się radością z innymi. Chwała Ojcu…

O Jezu, Odkupicielu wszystkich ludzi, Ty wezwałeś świętą Joannę Beretta do pełnienia służby lekarskiej, a przez jej posługę pokrzepiałeś ciała i dusze, cierpiących i opuszczonych. To w nich dostrzegała ona Ciebie samego. Dziękujemy Ci, Panie, że zechciałeś objawić się nam w Twojej służebnicy, jako „ten, który służy” i który łagodzi ludzkie boleści. Spraw, abyśmy trwając w Twojej szkole, stawali się chrześcijanami w pełni oddanymi służbie bliźnim, a zwłaszcza tym, którzy dźwigają krzyż. Chwała Ojcu…

Duchu Święty Uświęcicielu, który kochasz Swój Kościół. Ty wlałeś w serce świętej Joanny Beretta dar Twojej miłości, dzięki któremu budowała żywy Kościół w swoim domu i kontynuowała Twoje wspaniałe dzieło stworzenia poprzez zrodzenie dzieci i wychowanie ich w poznawaniu i miłowaniu Ciebie.

Dziękujemy Ci za ten wspaniały wzór chrześcijanki, żony i matki. Niech dzięki Twej łasce jej odważne świadectwo przyczyni się do budowania naszych rodzin, a matki i żony umacnia w ich posłudze uświęcania ogniska domowego. Chwała Ojcu…

O Boże, Stwórco i Miłośniku wszelkiego stworzenia, Ty wspierałeś świętą Joannę Beretta, gdy musiała wybrać między własnym życiem, a życiem dziecka, które jako upragniony dar nosiła w swoim łonie. Ufając Tobie samemu i pomna na Twoje przykazanie, znalazła dość odwagi, by jak prawdziwa matka bronić życia dziecka za cenę własnego. Za wstawiennictwem Maryi, Matki Twojego Syna Jezusa Chrystusa i za przykładem świętej Joanny, spraw, aby wszystkie matki umiały z miłością przyjąć każde rodzące się życie, a nas umacniaj w szacunku dla niego. Udziel nam także łaski, o którą z ufnością prosimy… Niechaj naśladowanie Twojej Służebnicy Joanny, w jej wiernym wypełnianiu powołania żony i ofiarnej matki, wniesie wiele Twojej radości w nasze życie rodzinne i osobiste. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen. Zdrowaś Maryjo…

Rola kobiety…

Maj 6, 2010

Rola kobiety – Strażniczki Życia

Wanda Półtawska

Niejednokrotnie proszono mnie o wykład na temat kobiety, jej zadań, powołania – roli w rodzinie i społeczeństwie itp.

Takie tematy można by mnożyć niemal w nieskończoność. Tym razem chciałabym więc podzielić się, u schyłku życia, moim doświadczeniem

Wstęp

Zajmowałam się różnymi kobietami. Pracowałam z kobietami i dla kobiet, prowadziłam poradnię dla młodych dziewcząt, dla matek samotnych, dla mężatek, dla samotnych kobiet, zajmowałam się starymi, chorymi, wdowami, kobietami porzuconymi i kochanymi, zakonnicami – słowem kobietami w różnym wieku, różnej sytuacji życiowej; i mogłabym zrobić coś w rodzaju bilansu, podsumować wyniki tych doświadczeń.

Mam ochotę, właśnie jako podsumowanie, powtórzyć to, co powiedział do naszej klasy w szkole (sióstr urszulanek w Lublinie) nasz wspaniały katecheta, ksiądz profesor Florian Krasuski. Stanął w drzwiach klasy i przyglądając się rozkrzyczanej grupie dziesięcio- czy dwunastoletnich dziewczynek rzekł, kiwając głową: „dziewczynki, dziewczynki, coś wam powiem, a zapamiętajcie to na całe życie – pamiętajcie, że kobiecie to trudniej być człowiekiem„.

Trafność tej uwagi wciąż przez kilkadziesiąt lat pracy mnie zdumiewa. Wciąż się to sprawdza, właśnie tak jest, że kobiecie trudniej jest zapanować nad swoją kobiecością, jest poddana i niejako zniewolona swoją płciowością – niejako nie umie żyć jako człowiek samodzielny, lecz jest zagubiona w ciągłym poszukiwaniu oparcia w mężczyźnie, którego często nie znajduje, lub nawet jeśli go znajduje, to nie znajduje w nim oparcia. A chciałoby się, żeby była inna, taka, jak Pan Bóg ją zaplanował, hic mulier, niewiasta dzielna, spokojna, która dba o wszystkich potrzebujących, wie wszystko i gotowa cała oddać się w służbę miłości. Doskonałe dzieło Boże, na obraz Boży stworzone. Taka, o której Jan Paweł II w encyklice Mulieris dignitatem pisze (rozdz. 11, s. 45):

„Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” słowa te odnoszą się z pewnością do poczęcia Syna, który jest synem Najwyższego, zarazem jednak słowa te mogą oznaczać również odkrycie własnego kobiecego człowieczeństwa – „wielkie rzeczy uczynił mi” jest odkryciem całego tego bogactwa, całego osobowego zasobu kobiecości, całej odwiecznej oryginalności niewiasty takiej, jaką Bóg chciał: osoby dla niej samej, a która równocześnie odnajduje siebie „poprzez bezinteresowny dar z siebie samej” … w Maryi Ewa odkrywa na nowo, jaka jest prawdziwa godność kobiecego człowieczeństwa. Odkrycie to winno stale docierać do serca każdej kobiety oraz kształtować jej powołanie i życie.

1. Tożsamość kobiety

Zatem na pytanie, kim jesteś, kobieto? odpowiedź powinna być prosta: człowiekiem.

A jednak na tak postawione pytanie zjawia się szereg sprzecznych odpowiedzi – i ta wielość oraz ta sprzeczność stanowi jakby o kobiecości o osobie, którą trudno ogarnąć; taka pełnia możliwości tkwi w tej istocie, przecież na obraz samego Boga stworzonej. Skąd się biorą te nie tylko sprzeczne, ale także zupełnie różne, diametralnie różne sposoby reagowania nie tylko różnych kobiet, ale nawet tej samej kobiety?

Zaskakujące, irracjonalne zachowanie, pozbawione zwykłej logiki. Ileż razy ze strony mężczyzny pada wypowiedź: „ja jej nie rozumiem”? Śp. ksiądz Tadeusz Fedorowicz, który przez lata pełnił funkcję kapelana w żeńskim klasztorze, pewnego dnia, kiwając z pewną troską głową, powiedział: „im dłużej żyję, tym mniej rozumiem kobiety – jakież wy dziwne stworzenia jesteście”. Nie można ani zrozumieć, ani przewidzieć, jak się zachowa kobieta, bo kieruje się ona swoją własną logiką, całkowicie nielogiczną – i próba zrozumienia nie udaje się. Ale nie chodzi o to, żeby kobietę zrozumieć, tylko żeby ją zaakceptować taką, jaka jest!

Oczywiście, każda jest inna, ale pewne cechy wspólne można znaleźć i choć trochę uprościć ten skomplikowany obraz.

2. Obraz kobiety z Księgi Rodzaju (Genesis)

Księga Rodzaju ukazuje kobietę jako istotę piękną, tak piękną, że Adam na jej widok wykrzyknął z podziwu – i to piękno kobiety decyduje o jej losie; można – w świetle historii ludzkości – dodać: jej złym i dobrym losie. Piękno ciała kobiety, ale nie tylko ciała – jej piękno od tamtej pierwszej chwili w raju do dziś stanowi czynnik, którego siła w jakże różny sposób wywołuje nieraz nieobliczalne skutki!

Już ta pierwsza scena w raju wskazuje na niebezpieczeństwo, jakie to piękno niesie dla Adama i dla całej ludzkości, bo to piękno Ewy zapanowało nad Adamem – i panuje do dziś. Urzeczony, niejako zniewolony tym urokiem Adam idzie za nią, nie patrząc na nic innego. Przedtem w posłuszeństwie jednoznacznie Bogu poddany tak, że szatan nawet nie próbował go kusić, teraz odrzuca to wszystko i daje się prowadzić Ewie.

A gdy Pan Bóg go woła, na swoje usprawiedliwienie mówi to jedno: „to ona, ona mi dała” – tak, jakby to samo już wystarczało: że ona jest tak piękna, że on po prostu nie potrafi się jej oprzeć. – I tak powstaje pierwsze zadanie każdej Ewy wobec Adama i wobec siebie samej: odpowiedzialność za to, żeby nie stała się źródłem grzechu, krzywdy.

Ale Ewa w raju ujawnia bezmyślność, powierzchowność, ciekawość która powoduje, że słucha szatana – podatna na te szepty, które jej pochlebiają, gotowa pójść za tym, kto jej pokazuje coś atrakcyjnego, bez głębszej refleksji nad skutkami.

Dalsza historia ludzkości ukazuje tysiące kobiet, które dały się uwieść szatanowi bez oglądania się na to, co z tego wyniknie. Ewa oczywiście wie, że istnieje Bóg, zna jego zakaz, a jednak robi inaczej – wtedy i do dziś!

3. Maryja

I byłaby ludzkość poddana całkowicie mocy szatana, gdyby nie inna kobieta… dziewczyna z Nazaretu, którą sobie wybrał i upodobał Bóg sam, a która, także piękna, inaczej realizuje siebie.

Bez wahania wypowiada Bogu swoje <„fiat” i staje się matką Boga. Dwie skrajne, przeciwstawne postawy – dwa bieguny kobiecości – Ewa i Maryja. Bezmyślność i nieposłuszeństwo Ewy i bezwzględne zaufanie Bogu i posłuszeństwo Maryi.<

Dwa bieguny, które odnaleźć można w każdej kobiecie – i los każdej zależy od tego, co w niej przeważy, za czym pójdzie…

Wspólne obu tym kobietom jest macierzyństwo – i dlatego ono staje się najbezpieczniejszym sposobem życia kobiety, bo macierzyństwo zwraca Ewę Bogu; w istocie bowiem macierzyństwa leży współdziałanie z samym Bogiem; i gdy Ewa przyjmuje dar od Boga i nosi w sobie Boże dziecko (każdy człowiek jest Bożym dzieckiem), to wraca do postawy posłuszeństwa – przybliża się do postawy dziewczyny z Nazaretu, która skłaniając główkę mówi: „niech mi się stanie”… I to jest niejako najgłębsze dno kobiecości: zdolność do macierzyństwa. Choć więc nie każda ma możność zrealizowania macierzyństwa fizycznie, to jednak każda może rozwinąć w sobie dojrzałą postawę matki, serdeczną troską obejmującej całą ludzkość.

A więc na pytanie: „Kim jesteś, Ewo?” najprawdziwsza odpowiedź brzmi: jest matką.

4. Kobieta wobec siebie

Boży plan wobec kobiety krystalizuje się w tej potencjalnej zdolności stania się matką – genitrix – rodzicielką; ale to jej przeznaczenie do wielkiej sprawy „stania się naczyniem łaski pełnym”, gdy w niej zadziała Duch Święty, nie od razu dochodzi do świadomości Ewy – szczególnie młodej dziewczyny, zwłaszcza, że szatan, który był, jest i będzie, dziś także podsuwa jej inne perspektywy. Kobieta musi sama dla siebie odkryć się w tej od Boga danej roli. Zanim się to dokona, Ewa nie wie, kim jest – zwłaszcza Ewa obecnego czasu.

Ewa patrzy na Adama, który zgodnie z Bożym planem skierowany jest ku światu rzeczy, „czyniąc sobie ziemię poddaną” i podbijając niejako ten świat. Adam zdaje się sięgać nieba, szybując w przestworzach na różnego rodzaju maszynach, schodzi w głąb morza, pokonuje przestrzeń – i Ewa zazdrości mu i chce go naśladować za wszelką cenę, a w tym naśladowaniu macierzyństwo przeszkadza; i Ewa dziś, jak wtedy w raju, odrzuca Boga nie myśląc nawet o tym, goniąc za tym, co jej się spodoba.

Współczesnej Ewie brakuje kontemplacji, chwili skupienia koniecznej dla pojęcia rzeczy najgłębszych – bez zatrzymania się, przemyślenia może w ogóle nie odnaleźć w sobie tego, co najcenniejsze – swej roli w realizacji stwórczej mocy Boga samego. Skłonna do skrajnych reakcji, łatwo angażuje się totalnie – idąc za czymś, nie zwraca uwagi na nic innego, choćby to było coś oczywistego.

Zafascynowana Adamem i ku niemu cała skierowana szuka sposobów opanowania go, zupełnie nie zastanawiając się nad sobą, nie szukając swego prawdziwego „ja”, nie kieruje sobą, żyje na fali reakcji, impulsów nieopanowanego serca.

5. Ewa wobec Adama

Los kobiety zależy także od tego, jakiego mężczyznę spotka – bo Ewa potrzebuje Adama do własnej akceptacji, odnajduje siebie dopiero w jego reakcji; i tu zaczyna się dramat Ewy, bo w tym pragnieniu podziwu ze strony Adama gotowa jest zgodzić się na wszystko, byleby on ją zaakceptował – bo ona nie umie być sama. Z istoty swojej skierowana do świata osób, jeżeli nie znajduje takich, którzy by ją zaakceptowali, pokochali, staje się swoją własną karykaturą. Bo Ewa rozkwita w pełni kobiecością wobec Adama i dla Adama – i dlatego jest wobec niego bezbronna. Choć ma nad nim władzę swego fascynującego go piękna, jednak idzie za nim tam, gdzie on chce i w danym momencie gotowa jest odrzucić wszystko inne, byleby on ją podziwiał.

Ale Adam współczesny – i zawsze, bo już Chrystus przestrzegał przed tym – Adam nie zawsze potrafi ją podziwiać; dużo łatwiej wyzwala się w nim reakcja nie podziwu, a pożądania – i bierze tę Ewę jak rzecz, a ona pozwala na to, bo pragnie być z nim, bo się boi samotności.

Jeśli jednak Adam potrafi naprawdę kochać bezinteresownie i potrafi podziwiać, kobieta rozwija się ku pełni – związana z mężem prawdziwą miłością staje się istotną pomocą dla Adama, dla którego pomocy została przecież stworzona.

Jeśli może mu się w pełni oddać, a on tego daru nie zmarnuje, nie przywłaszczy sobie, kobieta rozkwita – odnajduje siebie jak skarb, odnajduje swoją wartość i staje się pełna mocy, tej dziwnej mocy, która ją czyni zdolną do znoszenia wszelkich trudów. Ileż heroicznych czynów można znaleźć w życiu kobiet które, kochane i kochając, zdolne są do największych ofiar. To właśnie wtedy rozwija się to, co Jan Paweł II nazywa „geniuszem serca kobiety” – pełnia kobiecości zaakceptowanej przez mężczyznę!

6. Zagrożenia

Kobieta, która nie odnajduje swej prawdziwej tożsamości, uwiedziona swoją władzą nad Adamem realizuje program, będący właściwie karykaturą kobiecości. Programy telewizyjne pokazują „działaczki społeczne”, które sobie uzurpują prawo przemawiania w imieniu wszystkich kobiet – a ten pokazywany przez telewizję obraz kobiecości jest żałosną karykaturą. Pełne agresji, rzekomo uciśnione, chcą równouprawnienia z mężczyznami i w strojach na wpół nudystycznych żądają niezbyt sprecyzowanych praw do „wolności”.

A przecież to równouprawnienie i naśladowanie mężczyzn jest dla kobiety naprawdę równaniem w dół. Kobieta nie może niczego zyskać, upodobniając się do mężczyzny, może tylko stracić nie tylko siebie, ale może także zniszczyć innych. Feministki, żądające prawa do zabijania własnych dzieci, jawią się jako istoty pozbawione piękna i czułości, podobne do czarownic z bajek dla dzieci.

Ten obraz jest przerażający, ale na szczęście nie jest prawdziwy, takie feministki reprezentują tylko siebie, a nie całą społeczność kobiecą.

7. Odpowiedzialność kobiety za los dziecka

Współczesna tendencja rozdzielenia płciowości od płodności, wszelkie próby ubezpłodnienia stają się przyczyną zniszczenia tożsamości kobiety, która z istoty swojej jest stworzona na matkę. Odrzucając potencjalne macierzyństwo, współczesna Ewa traci równowagę, nie może odnaleźć swego właściwego „ja” – i nie osiąga pełnej dojrzałości.

Macierzyństwo jest wpisane głęboko w strukturę psychofizyczną kobiety. Niezależnie od swojej woli każda kobieta od wczesnej młodości (12-13 lat) do okresu tzw. przekwitania przeciętnie raz na miesiąc jest gotowa stać się matką. Cała fizjologia jej organizmu służy dziecku – czy ona tego chce, czy nie chce, czy o tym wie, czy jest tego nieświadoma.

Macierzyństwo jest jej rzeczywistością – i nie ma sposobu, aby tę rzeczywistość zmienić. Kobieta powinna być świadoma tego, co się w niej dzieje, i powinna rozumieć znaczenie tej rzeczywistości.

Pan Bóg swego Syna – i wszystkich ludzkich synów – zawierzył kobiecie. Ludzkość istnieje tylko dzięki kobietom-matkom. Ale rozpowszechniona niemal na całym świecie usankcjonowana prawem zbrodnia zabijania dzieci nienarodzonych jednoznacznie wskazuje na to, że kobiety naszych czasów odrzucają wielki dar macierzyństwa.

Bardzo trudno do końca zrozumieć, dlaczego tak jest. Możemy szeroko opisywać złożone przyczyny takiej decyzji i skomplikowane skutki aborcji dla kobiety, dla ojca dziecka i dla społeczeństwa, ale trudno pojąć, dlaczego ludzie obdarzeni rozumem nie potrafią wziąć pełnej odpowiedzialności za los dziecka, a rozwiązują trudne problemy jedynie aktem najwyższej agresji, zbrodnią wobec niewinnego maleństwa.

Fala aborcji na świecie jest najcięższym oskarżeniem kobiet, bo to kobieta ma bronić dziecka – jej organizm jest przez Stwórcę tak ukształtowany, że w piękny, precyzyjnie przemyślany sposób dziecko w niej rozwija się i osiąga zdolność życia poza nią. Ona daje to bezpieczne miejsce samą sobą.

Jan Paweł II nie waha się mówić o sacrum ciała kobiety – o świętości tajemniczego, życiodajnego łona. Ona ma wszystko, czego dziecku potrzeba i ona decyduje o losie dziecka, mówi swoje fiat albo swoje non serviam – „nie chcę służyć” – i nie tylko to, bo ona może także wybrać dla dziecka czas przyjścia na świat.

Odpowiedzialność za rodzicielstwo, odpowiedzialność ich dwojga opiera się o nią, od niej zależy, kiedy może począć się dziecko, bo macierzyństwo wymaga gotowości organizmu kobiety. Przygotowuje się w niej wszystko siłami natury, którym jest poddana; bez jej woli, bez jej świadomości wszystko dla dziecka zostaje przygotowane – i wtedy może, za zgodą Stworzyciela, powstać w niej nowe życie. Kobieta powinna poznać siebie samą, ma obowiązek wiedzieć, co się w niej dzieje, bo tylko wtedy, kiedy wszystko jest gotowe, może ona zostać matką.

Ogromna ilość kobiet nie czuje się do tego zobowiązana; a przecież te wszystkie dzieci są zabijane dlatego, że są przez kobiety odrzucone – żałosny zwrot: „dziecko niepożądane” jest oskarżeniem nie tylko serca, ale także rozumu kobiety, bo zdrowy rozsądek wskazuje: nie chcesz dziecka, nie chcesz być matką, to nie czyń tego, co prowadzi do tego wielkiego zdarzenia.

Bóg stworzył sam pierwszych rodziców, ale wszystkich innych ludzi powołuje do życia we współpracy z nimi, z rodzicami – dzieli się swoją stwórczą mocą z ludźmi, poddaje się niejako ludziom, dopuszcza ich do swojej wielkiej twórczości. A oni? Nie rozumieją tego wielkiego daru, odrzucają go. Mogą mieć wpływ na Bożą decyzję, ale muszą znać warunki.<

Para ludzi, podejmując wielkie działanie – akt rodzicielski powinna wiedzieć, że to ich zjednoczenie służy życiu, ma z życiem nierozerwalny związek; i jeżeli już tak im zależy na przeżyciu tego zjednoczenia, to mogą i powinni uwzględnić los dziecka. Organizm kobiety wyznacza tę wielką chwilę, kiedy może powstać cud nowego życia. Jej zadaniem jest tę chwilę znać, umieć ją określić – i jej wielkim zadaniem jest zabezpieczyć życie dziecka. Wymaga to od niej wiedzy i zdecydowanej postawy. Wiadomo, że w świecie zwierzęcym lwica broni swoje małe – a cóż dopiero człowiek-kobieta?

W tym miejscu powracam do kobiety jako człowieka; a ona nie uruchamia ludzkich reakcji, ale poddana swoim kobiecym mechanizmom ulega mężczyźnie, ulega swej własnej potrzebie serca, które dąży do radości zjednoczenia z nim – nie potrafi po ludzku potraktować własnego dziecka; a jest za nie odpowiedzialna, bardziej niż on, bo to się w niej dzieje; i to Ewa ma za zadanie tak wychować Adama, aby on uwzględnił jej godność i los dziecka. Współczesna Ewa rezygnuje z roli wychowawczyni, ale nie tylko – jeśli godzi się na zabicie dziecka, rezygnuje zarazem ze swojej tożsamości mądrej matki.

Bywa odwrotnie: brakuje mądrej decyzji w chwili, gdy ogarnięta emocjonalną kobiecą reakcją pragnie namiętnie dziecka i poddaje się próbom sztucznego zapłodnienia, popełniając ten sam grzech nieposłuszeństwa Bogu. Do grzechów znanych od wieków ludzie dołożyli obecnie grzech gwałtu – stworzenie gwałci Stwórcę i wymusza sztucznie nowe życie…

Gdy pewnego dnia zreferowałam Ojcu świętemu dane z kongresu lekarzy na ten temat, Ojciec św. powiedział: „Pan Bóg będzie chyba musiał ukarać tę ludzkość, bo to woła o pomstę do nieba”.

Kobieta ma za zadanie uświęcić siebie i rodzinę, taką rolę przewidział dla niej Stwórca.

Płodność ludzka podlega prawom natury. Człowiek nie może siłą swojej woli tych praw zmienić, może im się poddać albo zniszczyć siebie. Odpowiedzialność ponosi człowiek nie za płodność, ale za swoją działalność, o której sam decyduje.

W akcie małżeńskim (akcie jednoczącym mężczyznę i kobietę) zderza się prawo do życia dziecka z chęcią człowieka przeżycia przyjemności. Rozum i sprawiedliwość nakazuje dać pierwszeństwo życiu dziecka i gdy pojawi się taki konflikt zrezygnować z radości przeżycia; i tu właśnie potrzebne jest człowieczeństwo, które zapanuje zarówno nad uległą kobiecością, jak i nad agresywną męskością.

Kobieta, ta Ewa, którą podziwia od wieków Adam, może mieć władzę nad Adamem i może go nauczyć miłości pięknej, która nie krzywdzi – i mogą razem realizować swoje przeżycia bez szkody dla dziecka. Rozwiązanie jest tak proste, a napotyka na sprzeciwów. Chodzi o jedno: o posłuszeństwo.

Posłuszeństwo Bogu, który wpisał w naturę ludzką swoje prawa. Nie możecie, nie chcecie, nie powinniście mieć teraz dziecka, to powstrzymajcie się dziś od tego działania. Może odrzuca ludzi sformułowanie restrykcyjne, to „nie”, które trzeba sobie powiedzieć – ale przecież powinna wystarczyć reakcja zdrowego rozumu, aby to ograniczenie przyjąć.

Działanie, które za skutek może mieć życie ludzkie, musi być poddane prawom sprawiedliwości – i nad tym ma czuwać kobieta, ta hic mulier Bogu posłuszna.

8. Promyk nadziei

W dniach 21-23 maja 2001 miał miejsce w Rzymie kongres na temat „nowego feminizmu”. Obrady toczyły się w auli nowo zbudowanego Ateneum Regina Apostolorum. Kongres międzynarodowy zgromadził liczną grupę kobiet w różnym wieku z kilkudziesięciu krajów.

Od razu widać było, że jest to grupa elitarna. Kobiety estetycznie ubrane, bez ekstrawagancji, bez prowokującego obnażania się. Kolejno zabierały głos – i zarówno referaty, jak i dyskusje ujawniły, że są wśród nich dziewczęta, żony i matki zrównoważone, ich relacje spokojne i wyważone ujawniły, że wcale nie czują się dyskryminowane przez mężczyzn, a przeciwnie, są szanowane i kochane – spełniają ważne, absorbujące funkcje społeczne w swoich krajach; są ministrami, dyrektorami, pisarkami, ale na pierwszym miejscu stawiają macierzyństwo.

Jasno widzą swoją rolę społeczną w obronie praw dziecka i rodziny. Nie tylko nie mają żadnego kompleksu mniejszej wartości, jak rozkrzyczane feministki, które ten kompleks kompensują żądaniami różnego rodzaju, ale przeciwnie, mają poczucie swojej wartości – ba, nie tylko wartości, ale wręcz siły. Nawet w Afryce, gdzie nie zajmują wysokich stanowisk oficjalnych, to jednak są świadome swego wpływu na świat męski i relacjonują, że mężczyźni zasięgają ich rad i liczą się z ich zdaniem. Męskość wcale nie wydaje im się czymś wyższym, a jedynie odmiennym i z doświadczenia życia wiedzą, że to właśnie mężczyzna potrzebuje pomocy kobiety, matki i żony – i niosą im tę pomoc zgodnie z planem Stwórcy, który tę Ewę stworzył dla pomocy Adama.

Postulat „nowego feminizmu”, który wysunęły, odnosi się właśnie do tej roli pomocniczej – chcą pomóc mężczyznom w realizacji pełnego człowieczeństwa, wnieść pierwiastek duchowy, który dopiero nadaje właściwą wartość osobie ludzkiej, chcą wychować człowieka na obraz i podobieństwo Boga. Taka postawa nie była przy tym udziałem pojedynczych osób, ale całej tej grupy. Klimat tego kongresu ujawnił kobiecą mądrość.

Wyglądało to tak, jakby była mowa o całkiem innej planecie czy innym kontynencie niż Europa, a przecież były to rozumne, rzeczowe relacje o sytuacji w różnych krajach – i nie tylko informacje, ale także projekty na przyszłość, na nowe tysiąclecie. Słuchając tych referatów można było odzyskać nadzieję , że ten świat może stać się lepszy, gdy skoordynowana grupa kobiet będzie ten plan „uduchowiania” ludzkości konsekwentnie przeprowadzać.

Te przemawiające kobiety wcale nie skarżyły się na złe traktowanie w swoich środowiskach – przeciwnie, są szanowane, wręcz podziwiane. Oczywiście, pojawiały się też wyrazy troski, ale innego rzędu, troski o rodzinę, o dzieci. Na przykład prelegentka z Ameryki łacińskiej skarżyła się nie na mężczyzn, ani na to, że jest poniżana, ale na to, że brakuje chleba dla dzieci. Przewijała się troska o kraje, gdzie warunki ekonomiczne są poniżej elementarnych potrzeb; ale troska o los głodnych dzieci nie prowadzi do absurdalnych żądań feministek, aby te dzieci, czy ludzi starych i chorych zabijać – ale przeciwnie, o to, jak ich los poprawić.

Kobiety te po prostu ujawniły głęboką mądrość i dobroć, a przede wszystkim rozumiały potrzebę nawrócenia świata – nowy feminizm w ich rozumieniu to rola kobiety w doprowadzeniu ludzkości do Boga, do realizowania planu Bożego; ujawniły, że rozumieją Boży plan wobec ludzkości.

>Ojciec Święty w Mulieris dignitatem (rozdz. 15, s. 59) napisał:

„Chrystus rozmawia z kobietami o sprawach Bożych, znajduje w nich dla tych spraw zrozumienie i autentyczny rezonans umysłu i serca, odpowiedź wiary. I Jezus dla tej specyficznie kobiecej odpowiedzi wyraża uznanie i podziw – jak w wypadku kobiety kananejskiej (por. Mt 13,28).”

27 kwietnia Narodowy dzien Pokuty za grzechy

Kwiecień 29, 2010

Kilkadziesiąt osób wyznania katolickiego związanych z polskim środowiskiem obrońców życia i rodziny wystąpiło z apelem, by 27 kwietnia stał się Narodowym Dniem Pokuty za grzechy przeciwko życiu człowieka.
Data nawiązuje do kolejnej rocznicy uchwalenia w okresie komunizmu ustawy aborcyjnej (27 kwietnia 1956 r.), której konsekwencje okazały się tragiczne dla naszego kraju. Na skutek obowiązującego prawa, zginęło w Polsce ponad 20 milionów dzieci poczętych. Ten śmiercionośny „marsz” ograniczyła dopiero ustawa z 7 stycznia 1993 o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Niemniej w Polsce wciąż są zabijane dzieci w okresie prenatalnego rozwoju. Wobec tego nie można pozostać obojętnym. Poniżej publikujemy treść apelu:

TEKST APELU

Ełk, Kraków, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Warszawa
Niedziela Miłosierdzia Bożego, 11 kwietnia 2010 r.

27 kwietnia – Narodowym Dniem Pokuty za grzechy przeciwko życiu człowieka
27 kwietnia minie kolejna bolesna rocznica uchwalenia w 1956 roku – w warunkach komunistycznego terroru – ustawy aborcyjnej. Skutki tej zbrodniczej ustawy obowiązującej aż do 7 stycznia 1993 roku, oka-zały się niezwykle tragiczne dla naszego narodu: okrutna śmierć ponad 20 milionów nienarodzonych dzieci, obciążenie wielkim grzechem sumień ustawodawców, milionów ojców, matek, pracowników służby zdrowia, dziennikarzy…
Dziękujemy Wszechmocnemu Bogu za anulowanie zbrodniczej ustawy aborcyjnej, dziękujemy za rosnący w całym społeczeństwie szacunek wobec życia poczętych dzieci, za Sługę Bożego Jana Pawła II uznawanego za największego na świecie obrońcę człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, za rosnące szeregi obrońców życia w naszej Ojczyźnie. Dziękując Wszechmocnemu Bogu za błogosławieństwo w dziele obrony życia, musimy także dostrzec ogrom zła, które wydarzyło się na naszej polskiej ziemi wskutek zanegowania V Przykazania Bożego „Nie zabijaj!”: śmierć ponad 20 milionów nienarodzonych dzieci.
Bóg, jedyny Dawca i Pan Życia, poprzez swoich proroków ostrzegał: „Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!”. Słudzy Boży: ksiądz kardynał Stefan Wyszyński i ksiądz kardynał Karol Wojtyła wielokrotnie ostrzegali przed tragicznymi konsekwencjami tej straszliwej „rzezi niewiniątek”, która działa się w naszym kraju.
Bóg – Dawca życia jest Bogiem Wszechmocnym i Miłosiernym. Prośmy Go więc z głęboką skruchą i pokorą, ale także z wielką ufnością o przebaczenie winnym i o miłosierdzie dla całego narodu.
Prośmy z ufnością o miłosierdzie dla każdej matki, której zabrakło miłości macierzyńskiej.
Prośmy o miłosierdzie dla każdego ojca, który uciekł od odpowiedzialności za życie swego dziecka i nie stanął w jego obronie.

Prośmy o miłosierdzie dla lekarzy i pielęgniarek, których ręce zostały wykorzystane przeciw życiu nienarodzonych dzieci.

Prośmy o miłosierdzie dla ustawodawców, którzy umożliwili zabijanie najmniejszych Polaków.
Prośmy o miłosierdzie dla tych, którzy poprzez procedurę in-vitro niszczą poczęte istoty ludzkie.

Niech naszą modlitwę przebłagalną w imię Jezusa Chrystusa wspierają post i uczynki miłosierdzia.
Niech każdy katolik, do którego dotrze ten apel, włączy się w narodową ekspiację poprzez uczestnictwo we Mszy Świętej, odmówienie Różańca Świętego czy Koronki do Bożego Miłosierdzia. Prośmy i zachęcajmy innych do włączenia się w obchody Narodowego Dnia Pokuty za grzechy przeciw życiu człowieka.

Niech 27 kwietnia stanie się ogólnonarodowym dniem wielkiego modlitewnego wołania do Boga o przebaczenie i miłosierdzie dla całego narodu.

Niech Maryja – Matka miłosiernego Syna Bożego Jezusa Chrystusa, Królowa Polski i Matka Miłosierdzia –
zechce być naszą Przewodniczką i Nadzieją w dziele narodowej pokuty za grzechy przeciw życiu człowieka.

Marsz dla Życia

Kwiecień 29, 2010

Pod hasłem „Armia życia – silniejszy broni słabszego” przeszło w niedzielę ulicami Szczecina – jak szacują organizatorzy – ponad sześć tys. ludzi w VIII Marszu dla Życia. Marsz to manifestacja w obronie każdego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Zmarł Mąż Gianny Berretty Molli-honorowy członek Apostolatu Młodzi dla Życia

Kwiecień 8, 2010

W wieku 98 lat zmarł Pietro Molla. Pod koniec życia opiekowała się nim córka, której urodzenie lekarze odradzali jego żonie, ze względów zdrowotnych.

Gianna i  Pietro Molla.Gianna i Pietro Molla.

– Nigdy nie zdawałem sobie sprawy z tego, że żyję ze świętą – mówił często w wywiadach mąż świętej. Zmarł 3 kwietnia o godz. 1.50, w wieku 98 lat. Kanonizacja jego żony w 2004 roku była jedną z ostatnich sytuacji, przy której udzielił się publicznie.

Gdy św. Gianna Berenta Molla była w drugim miesiącu ciąży z czwartym dzieckiem, lekarze wykryli u niej włókniaka macicy. Mimo iż zachęcali ją do zabicia dziecka, co by zwiększyło jej szanse na własne przeżycie, zdecydowała się urodzić córkę Giannę Emanuelę. Kobieta zmarła tydzień później 28 kwietnia 1962 roku. Papież Jan Paweł II wyniósł ją na ołtarze 16 maja 2004 roku.

Pierwszy marsz w obronie życia w Brukseli

Kwiecień 5, 2010

W 20. rocznicę uchwalenia w Belgii ustawy dopuszczającej aborcję, z inicjatywy studentów belgijskich uczelni, zorganizowano pierwszy w tym kraju marsz w obronie życia. Wsparł go nowy metropolita Brukseli abp André Léonard, zwany „belgijskim Ratzingerem”.

W Niedzielę Palmową 28 marca uczestnicy manifestacji w obronie życia przeszli przez centrum Brukseli z białymi i czerwonymi różami w rękach. Szacuje się, że było ok. 2 tysiące maszerujących. Do udziału zaproszono też obrońców życia z innych krajów, m.in. z Polski i Francji.

Celem marszu było przerwanie milczenia o szkodliwych skutkach aborcji dla zdrowia i psychiki kobiet oraz przedstawienie adopcji jako alternatywy. Organizatorzy przypomnieli, że co roku pozbawia się w Belgii życia tysięcy poczętych istot ludzkich. W 2007 r. dokonano tam ponad 18.033 zabójstw dzieci w łonach matek. – Pragniemy zwrócić uwagę polityków na konieczność konkretnych kroków wsparcia dla kobiet z nieplanowaną ciążą, zamiast proponowania im, by ją przerwały – stwierdzają organizatorzy belgijskiego marszu życia. – Kobiety zasługują na coś więcej, niż aborcja, której w sprawiedliwym społeczeństwie nie można nie uznać za niedopuszczalną.

Abp André  Léonard czyta list od Ojca Świętego.Abp André Léonard czyta list od Ojca Świętego.

W marszu uczestniczył też nowy metropolita Brukseli, abp André Léonard. Zwrócił on uwagę, że belgijskich praw nie uchwala się raz na zawsze. To samo dotyczy ustawy aborcyjnej sprzed 20 lat.

Abp Léonard odczytał manifestantom list wsparcia od Benedykta XVI dla wszystkich uczestników marszu. Powiedział również, że marsz nie jest przeciwko nikomu, i że dla kobiet w ciąży trzeba znaleźć takie rozwiązania, które uratują i ją i dziecko.

Organizatorzy planują już następny marsz życia, który odbędzie się w Belgii 27 marca 2011 r.

Grób Pański w obronie życia

Kwiecień 1, 2010

Mikroskop, szpitalne łóżko, odłączone kroplówki, szpitalny parawan – tak wygląda w tym roku symboliczna mogiła Chrystusa w kościele ojców Pijarów.

Kraków. Grób w kościele ojców Pijarów

Kraków. Grób w kościele ojców Pijarów

Kraków, kościół ojców Pijarów. Grób Chrystusa odwołuje się do  aborcji i eutanazji

Kraków, kościół ojców Pijarów. Grób Chrystusa odwołuje się do aborcji i…Wystrój prezentuje cykl życia ludzkiego od momentu poczęcia – szpitalna szafka, probówki, a w jednej z nich model płodu ludzkiego, jako zaproszenie do przemyśleń na temat in vitro. Dalej łóżeczko dziecięce przykryte czarną satyną, przyozdobione białą lilią, a wokół rozrzucone zabawki. To przenośnia przedwcześnie zgaszonego życia. Na szpitalnej kozetce figura Chrystusa, przykryta białym płótnem, symbolizująca jego współcierpienie z nieuleczalnie chorymi. Odłączone kroplówki i parawan, służący do zasłaniania zwłok, mówią o eutanazji. Po bokach grobu, na ścianach plakaty informujące o statystyce dokonywanych zabiegów aborcji i eutanazji. Ważnym elementem jest także zdjęcie warszawskiego „okna życia”, pokazujące alternatywę dla usuwania ciąży. Ponad 200 tulipanów, będących symbolem życia, monstrancja na tle promieni zachodzącego słońca – to jedyne elementy wystroju, mówiące o nadziei płynącej ze zmartwychwstania.

– Powinniśmy czerpać z nauki Jana Pawła II, który wielokrotnie występował w obronie życia ludzkiego – podsumowuje ojciec Kurpios.

Droga Światła ku życiu

Marzec 27, 2010

Droga światła ku Życiu

wstęp:

Jeszcze nie przebrzmiały wielkanocne dzwony: Chrystus Zmartwychwstał – Prawdziwie Zmartwychwstał. Dlatego chcemy pochylać się nad tajemnicami Drogi Światłą, aby jak tylko to możliwe, zakosztować radości Paschy. Tym bardziej, że ta droga, na której towarzyszyć nam będzie Zmartwychwstały jest prawdziwą drogą prowadzącą do uwielbienia życia.


  1. I. Jezus powstał z martwych;

Mt 28, 1-7.

Zwiastowanie zmartwychwstania Jezusa

28 1 Dopiero po szabacie, w pierwszy dzień tygodnia o świcie, Maria Magdalena i druga Maria przyszły zobaczyć grób.
2 A oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, i odsunął kamień. I siedział na nim. 3 Wyglądał jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Strażnicy zatrzęśli się ze strachu przed nim i jakby zmartwieli. 5 Anioł zaś powiedział do niewiast:
— Wy się nie lękajcie. Wiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. 6 Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał, jak powiedział, chodźcie, oglądajcie miejsce, gdzie leżał. 7 Idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Zmartwychwstał, a teraz idzie przed wami do Galilei. Tam Go zobaczycie.

Rozważanie:

Wydaje się, że życie człowieka, w tym również życie Jezusa, domaga się nieustannej troski i zabiegów… a ono, przede wszystkim, woła o szacunek, o miłość, o przyjęcie go takim jaki jest, tzn. jako daru… bo życie przede wszystkim jest darowane przez Boga  – aby człowiek mógł się nim radować.


  1. II. Apostołowie przybywają do pustego grobu;

J 20,1-9.

Maria Magdalena przynosi wieść o pustym grobie

20 1 W pierwszy dzień tygodnia, wczesnym rankiem, kiedy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena przychodzi do grobu i widzi kamień odsunięty od grobu. 2 Biegnie więc, przychodzi do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i mówi im:
— Zabrali Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położyli.

Piotr i Jan przy pustym grobie

3 Wyszedł więc Piotr i ten drugi uczeń i szli do grobu.
4 Obydwaj biegli razem, lecz ten drugi uczeń wyprzedził Piotra i pierwszy przybył do grobu. 5 I nachyliwszy się widzi leżące płócienne taśmy. Nie wszedł jednak do środka.
6 Przychodzi też Szymon Piotr, który biegł za nim. I wszedł do grobowca, i widzi leżące płócienne taśmy 7 i chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płóciennymi taśmami, ale osobno zwiniętą na innym miejscu. 8 Wtedy wszedł też drugi uczeń, który pierwszy przybył do grobowca. I zobaczył, i uwierzył.
9 Jeszcze bowiem nie rozumieli Pisma [które mówi], że On ma powstać z martwych.

Rozważanie:

Tajemnica życia najpierw zadziwia człowieka, potem mobilizuje go do działania, aby wreszcie pozwolić mu zachwycić się i uwierzyć. Zmartwychwstały nie zmusza do niczego, w milczeniu wielkanocnego poranka – objawia wielką tajemnicę życia – aby człowiek mógł się nim radować.


  1. III. Jezus objawia się Marii Magdalenie, apostołce Apostołów;

J 20, 11-18.

Jezus ukazuje się Marii Magdalenie

11 A Maria stała na zewnątrz grobowca i płakała. Płacząc nachyliła się w stronę grobu. 12 I widzi dwóch aniołów w bieli siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego przy głowie, a drugiego przy nogach. 13 Mówią do niej:
— Niewiasto, czemu płaczesz?
Mówi im:
— Zabrali mego Pana i nie wiem, gdzie Go położyli.
14 Po tych słowach odwróciła się i ujrzała Jezusa, a nie wiedziała, że to jest Jezus.
Mówi jej Jezus:
— Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?
15 Ona sądząc, że to ogrodnik, mówi Mu:
— Panie, jeśli to ty Go zabrałeś, powiedz mi, gdzieś Go położył, a ja Go wezmę.
16 Mówi jej Jezus:
— Mario!
Ona odwróciwszy się mówi Mu po hebrajsku:
— Rabbuni! – To znaczy: nauczycielu.
17 A Jezus jej mówi:
— Nie zatrzymuj Mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca. Ale idź do moich braci i powiedz im, że wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego, do Boga mojego i Boga waszego.
18 Przychodzi więc Maria Magdalena i oznajmia uczniom, że widziała Pana i to jej powiedział.

Rozważanie:

Aby życie mogło być hymnem na cześć Boga, musi rodzić się ze spotkania pełnego miłości – gdzie dwoje ludzi nazywa się po imieniu, po to by obdarowywać się bezinteresownym darem z siebie. Życie wypływające z miłości pozwala odnaleźć odwagę głoszenia całemu światu Dobrej Nowiny, dlatego człowiek może się nim radować.


  1. IV. Jezus objawia się uczniom na drodze do Emaus;

Łk 24, 13-19. 25-27.

Uczniowie z Emmaus

13 Dwóch z nich szło tego właśnie dnia do miasteczka, które leżało sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem, a zwało się Emmaus. 14 Rozmawiali ze sobą o tym wszystkim, co zaszło.
15 Kiedy tak rozmawiali i rozprawiali, sam Jezus zbliżył się do nich i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były zasłonięte, aby Go nie poznali.
17 Rzekł do nich:
— Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?
Oni zatrzymali się zasmuceni. 18 A jeden z nich imieniem Kleofas odpowiedział Mu:
— Jesteś chyba jedynym przybyszem w Jeruzalem, który nie wie, co się w nim stało w tych dniach.
19 Zapytał ich:
— Co takiego?
Oni zaś opowiedzieli Mu o Jezusie Nazarejczyku, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu,
25 On zaś rzekł do nich:
— Bezmyślni i nieskorzy do wierzenia we wszystko, co powiedzieli Prorocy! 26 Czyż Mesjasz nie musiał tego wycierpieć i tak wejść do swej chwały?
27 I począwszy od Mojżesza i Proroków wyjaśniał im, co było o Nim we wszystkich Pismach.

Rozważanie:

Czasami jest tak, że nie dostrzega się najbardziej oczywistych prawd i potrzeba wtedy „głosu z zewnątrz”… czasami jest tak, że wydaje się niemożliwe pójście za Bożym natchnieniem i potrzeba wtedy cudu Bożej łaski, aby zobaczyć, że mimo wszystko, to Bóg jest dawcą życia, że mimo wszystko, to On towarzyszy i nie pozostawia nikogo w samotności… że mimo wszytko człowiek może się Jego darem radować.


  1. V. Uczniowie rozpoznali Pana przy łamaniu chleba;

Łk 24, 28-35.
28 I zbliżyli się do miasteczka, do którego zdążali, a On udał, że idzie dalej.
29 Ale Go uprosili:
— Zostań z nami, bo ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.
I wszedł, aby zostać z nimi. 30 Kiedy znalazł się z nimi przy stole i wziął chleb, odmówił modlitwę uwielbienia i połamawszy chleb, podawał im.
31 Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali Go. Ale On im zniknął. 32 I mówili jeden do drugiego:
— Czyż nie płonęło nam serce, kiedy mówił do nas w drodze i wyjaśniał nam Pisma?
33 I w tej samej chwili powrócili do Jeruzalem. Tam znaleźli Jedenastu zebranych razem oraz ich towarzyszy, 34 którzy mówili:
— Pan naprawdę zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi.
35 Oni także opowiadali o tym, co zaszło w drodze i jak Go poznali po łamaniu chleba.

Rozważanie:

Jednak nawet najbardziej wyszukane argumenty nie są w stanie przekonać tam gdzie „oczy pozostają na uwięzi”… dopiero, gdy człowiek rozpozna prawdziwie Żyjącego, wtedy może odkryć prawdziwą wartość życia, i wtedy też, z perspektywy Chleba, które staje się Ciałem, człowiek może się nim prawdziwie radować.


  1. VI. Zmartwychwstały Pan objawia się wspólnocie uczniów;

Łk 24, 36-43.

Jezus zmartwychwstały ukazuje się uczniom

36 Kiedy o tym rozmawiali, On sam stanął wśród nich. I mówi im:
— Pokój wam!
37 Przerażonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.
38 Powiedział więc im:
— Czemuście tacy przerażeni i dlaczego wątpliwości budzą się w sercach waszych? 39 Oglądajcie moje ręce i moje nogi, bo to Ja jestem! Dotykajcie Mnie i przekonajcie się, przecież duch nie ma ciała ani kości, a Ja mam – jak widzicie!
(40 Po tych słowach pokazał im ręce i nogi). 41 A kiedy z radości jeszcze nie wierzyli i zdumiewali się, rzekł im:
— Czy macie tu coś do zjedzenia?
42 Podali Mu kawałek pieczonej ryby.
43 I wziąwszy go zjadł na ich oczach.

Rozważanie:

Życie jest Święte, ale to nie oznacza, iż jest mniej realne, mniej prawdziwe, że nie domaga się zwyczajnej troski. Właśnie dlatego, że życie jest przez Pana uświęcone, to również troska o nie nabiera specjalnego charakteru. Tam gdzie jest rzeczywiste pochylenie nad ludzkim życiem tam człowiek prawdziwie może się nim radować.


  1. VII. Jezus przekazuje Kościołowi dar pokoju i pojednania;

J 20, 19-23.

Jezus ukazuje się uczniom

19 Wieczorem, w ten pierwszy dzień tygodnia, tam gdzie uczniowie przebywali, zamknąwszy drzwi z obawy przed Judejczykami, Jezus przyszedł, stanął na środku i mówi:
— Pokój wam.
20 Po tych słowach pokazał im ręce i bok. Uradowali się więc uczniowie ujrzawszy Pana.
21 Powiedział im znowu:
— Pokój wam! Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam.
22 Po tych słowach tchnął na nich i mówi:
— Weźcie Ducha Świętego. 23 Komu odpuścicie grzechy, temu są odpuszczone, a komu zatrzymacie, temu są zatrzymane.

Rozważanie:

„Pokój wam” – to cecha życia świętego… Zmartwychwstały tak doskonale wiedział, iż tam gdzie gniew, niechęć, może nawet nienawiść, tam nie można mówić o darze życia, ale o jego karykaturze. Dlatego pierwszym darem dla Apostołów jest pokój przepełniający ludzkie serca, aby żyjąc w jedności z Bogiem i braćmi człowiek mógł radować się prawdziwie swym życiem.


  1. VIII. Zmartwychwstały Pan umacnia wiarę Tomasza;

J 20, 24-29.

24 A Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Bliźniakiem, nie był z nimi, kiedy Jezus przyszedł. 25 Mówili mu więc inni uczniowie:
— Ujrzeliśmy Pana.
A on im powiedział:
— Jeżeli nie zobaczę śladów gwoździ na Jego rękach i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mej w Jego bok, nie uwierzę.
26 Po ośmiu dniach uczniowie znowu byli w domu i Tomasz z nimi. Przychodzi Jezus, chociaż drzwi były zamknięte, stanął na środku i rzekł:
— Pokój wam!
27 Potem mówi Tomaszowi:
— Włóż tutaj palec i oglądaj moje ręce, włóż także rękę do mojego boku i nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym.
28 A Tomasz Mu odpowiedział:
— Pan mój i Bóg mój!
29 Mówi mu Jezus:
— Uwierzyłeś, boś Mnie ujrzał. Szczęśliwi ci, którzy nie ujrzeli, a uwierzyli.

Rozważanie:

To nie brak pytań i wątpliwości sprawia, że jesteśmy mili Bogu, ale pragnienie poznania Go… tomaszowe: „Pan mój i Bóg mój” sprawiło, że Jezus cierpliwie pozwala niedowiarkowi sprawdzać… czasami do rozpoznania Bożego daru dochodzi się poprzez cały szereg pytań i wątpliwości, i wtedy człowiek może się prawdziwie radować życiem.


  1. IX. Spotkanie z Panem nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego;

J 21, 1-9.13.

Jezus ukazuje się uczniom nad jeziorem Genezaret

21 1 Potem ukazał się znowu uczniom nad Morzem Tyberiadzkim.
A ukazał się tak: 2 Byli razem Szymon Piotr i Tomasz, zwany Bliźniakiem, i Natanael z Kany Galilejskiej, i synowie Zebedeusza, i dwaj inni Jego uczniowie.
3 Mówi im Szymon Piotr:
— Idę łowić ryby.
Mówią mu:
— My też idziemy z tobą.
Wyszli i wsiedli do łodzi. Ale tej nocy nic nie złowili.
4 A kiedy już nastał ranek, Jezus stanął na brzegu. Uczniowie jednak nie wiedzieli, że to jest Jezus. 5 Mówi im Jezus:
— Dzieci, macie coś do jedzenia?

— Nie – odpowiedzieli Mu.
6 On zaś rzekł im:
— Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie!
Zarzucili więc, ale nie mogli jej w żaden sposób wyciągnąć z powodu wielkiej ilości ryb. 7 Mówi do Piotra ten uczeń, którego Jezus miłował:
— To jest Pan!
A Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, odział się, bo był rozebrany, i rzucił się do morza. 8 Inni zaś uczniowie przypłynęli łodzią, ciągnąc sieć z rybami, bo byli niedaleko od brzegu, tylko około dwustu łokci.
9 Kiedy więc wyszli na brzeg, widzą żarzące się węgle i leżącą na nich rybę i chleb.
13 Jezus zaś przychodzi, bierze chleb i podaje im. Tak samo i rybę.

Rozważanie:

Niezrozumienie sprawia, ze wracamy do naszej szarej codzienności, zapominając o niewyobrażalnie świętym źródle naszego życia… i wtedy po raz kolejny przychodzi Bóg, aby wejść w codzienność i uczynić ją świętem, pokazać piękno i nadzwyczajność… a potem, nie pozostaje nic innego jak tylko zrobić wszystko by być blisko Pana i z Nim radować się prawdziwie.


  1. X. Pan przebacza Piotrowi i zawierza mu swoja owczarnię;

J 21, 15-17.

Zadania i  śmierć Piotra

15 Kiedy więc zjedli, Jezus mówi do Szymona Piotra:
— Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej niż ci?
Mówi Mu [Piotr]:
— Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.
Mówi mu:
— Paś moje baranki.
16 Mówi mu znowu:
— Szymonie, synu Jana, miłujesz Mnie?

— Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham – odpowiada [Piotr].
Mówi mu:
— Paś moje owce.
17 Mówi mu po raz trzeci:
— Szymonie, synu Jana, kochasz Mnie?
Zasmucił się Piotr, że po raz trzeci go zapytał: Kochasz Mnie? – i mówi Mu:
— Panie, Ty wiesz wszystko, Ty wiesz, że Cię kocham.
Mówi mu:
— Paś moje owce.

Rozważanie:

Aż trzy razy pada pytanie o miłość, żeby trzy razy mogło wybrzmieć zlecenie troski o innych. Życie nabiera sensu tam gdzie może być ofiarowywane, gdzie znajdują się ci, których można kochać i wtedy człowiek może prawdziwie radować się życiem.


  1. XI. Wielkie Rozesłanie uczniów przez Jezusa;

Mt 28, 16-20.

Rozkaz misyjny

16 A jedenastu uczniów wyruszyło do Galilei na górę, którą im wskazał Jezus. 17 Ujrzawszy Go złożyli Mu pokłon. Niektórzy jednak wahali się. 18 A Jezus powiedział im:
— Otrzymałem wszelką władzę na niebie i na ziemi. 19 Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. Chrzcijcie je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. 20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam nakazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do końca czasu.

Rozważanie:

„Radość dzielona – podwójną radością”, dlatego posłanie Apostołów nie jest łaską wobec innych, ale wobec nich samych. Gdy Zmartwychwstały wybiera człowieka, aby ten głosił prawdę o zwycięstwie nad śmiercią, obdarza go przywilejem pomnażania swej własnej radości, która z każdą chwilą staje się radością bardziej prawdziwą.


  1. XII. Jezus wstępuje do nieba;

Dz 1, 6-11.

Wniebowstąpienie Jezusa

6 Zgromadzeni ludzie pytali Go więc: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraelowi?” 7 Odpowiedział im: „Nie potrzebujecie znać czasu, a zwłaszcza tej chwili, którą Ojciec zastrzegł dla siebie. 8 Otrzymacie moc Ducha Świętego, który na was zstąpi, i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii i na całym świecie”. 9 Po tych słowach na ich oczach uniósł się do góry i widzieli Go, dopóki obłok im Go nie zakrył. 10 A gdy za odchodzącym uporczywie patrzyli w niebo, wtedy stanęło przy nich dwóch ludzi na biało ubranych, 11 którzy powiedzieli: „Galilejczycy, czemu stoicie patrząc w niebo? Ten Jezus wzięty spośród was do nieba przyjdzie w taki sam sposób, jak Go widzieliście odchodzącego”.

Rozważanie:

Niebo to nie jest nieosiągalna przestrzeń, to nie jest nierealna obietnica, czy złudna mrzonka… Jezus wstępuje do nieba, aby pokazać właściwą perspektywę naszego życia, którą jest życie wieczne. To dopiero przebywaniu z Bogiem „twarzą w twarz” będziemy mogli prawdziwie radować się życiem.


  1. XIII. Uczniowie z Maryją oczekują w Wieczerniku na Zesłanie Ducha Świętego;

Dz 1, 12-14.

12 Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, znajdującej się w pobliżu, bo w odległości drogi szabatu. 13 I kiedy przyszli do domu, weszli na górę, tam gdzie zwykle się zatrzymywali. Byli to: Piotr, Jan, Jakub, Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub syn Alfeusza, Szymon zwany Gorliwym i Judasz, syn Jakuba. 14 Wszyscy oni trwali na wspólnej modlitwie, a razem z nimi były też kobiety, Maryja, matka Jezusa i Jego bracia.

Rozważanie:

Czekanie jednak jest trudem, wysiłkiem, któremu można podołać tylko we wspólnocie… dlatego spodobało się Bogu prowadzić człowieka do życia wiecznego we wspólnocie Kościoła i dlatego też prawdziwa radość życia promieniuje tam gdzie jest ona dzielona z braćmi i siostrami. We wspólnocie wiary prawdziwie można radować się życiem.


  1. XIV. Jezus posyła Kościołowi Ducha Świętego;

Dz 2, 1-6.

Zesłanie Ducha Świętego

2 1 W dniu Pięćdziesiątnicy znowu wszyscy się razem tam zebrali. 2 Aż tu nagle powstał szum z nieba, jakby zerwał się gwałtowny wiatr i napełnił cały dom, w którym przebywali. 3 Wtedy zobaczyli, że nad głowami każdego z nich pojawiły się jakby języki ognia. 4 A Duch Święty napełnił ich wszystkich, i zaczęli mówić obcymi językami, jak im Duch dawał.
5 Znajdowali się wówczas w Jerozolimie mieszkańcy Judei i ludzie pobożni ze wszystkich narodowości. 6 Narastająca wrzawa ściągnęła mnóstwo ludzi, których zaskoczyło to, że każdy z nich słyszał, jak mówili w jego ojczystym języku.

Rozważanie:

We wspólnocie Kościoła Bóg jest obecny i chce być obecny, właśnie dla nas… abyśmy mogli w pełni radować się życiem, abyśmy nigdy nie stracili z oczu prawdziwego Źródła naszego istnienia…Duchu Życia, Duchu Prawdy, Duchu Święty, Jedyny Boże ogarniaj nas swą mocą i napełniaj nasze serca prawdziwą radością Życia. Amen.

Dzień IX

Marzec 25, 2010

DZIEŃ ŚWIĘTOŚCI ŻYCIA – Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Kochani, to już ostatni dzień naszej nowenny. To dzień kiedy podejmiemy Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Po dzisiejszym rozważaniu i modlitwie będziemy mieli możliwość podjęcia Duchowej Adopcji. Poniżej znadziesz deklarację, którą, jeżeli będziesz mógł, będziesz mógł złożyć dziś, lub w najbliższych dniach u siebie w parafii, podczas nabożeństwa, lub zachować dla siebie.

Tematem dzisiejszego dnia jest:

Zawierz nienarodzone, zagrożone dziecko Matce Bożej, zawierz Jej siebie.

Każdy ma matkę. Nawet, gdy jej nie zna osobiście, wie, że ona kiedyś żyła i kochała. Bo matka została obdarzona darem kochania swojego dziecka. Gdy widzimy miłość matki do dziecka – jest to dla nas jeden z najpiękniejszych widoków świata. Jezus oddał nas wszystkich swojej Matce. Ona mnie kocha, bo Matka kocha. Dlatego Matce Pięknej Miłości powierzam duchową adopcję, bym wytrwał w postanowieniu modlitwy. Maryi oddaję adoptowane dziecko, by Ona je strzegła a jego mamę i tatę nauczyła kochać. Do Maryi biegnę sam, bym kochał Miłość, wierzył w Nią, był jej apostołem.

Dzisiejszy wideokomentarz przygotował Dariusz Basiński.

Do tego czasu zapraszamy Cię do podjęcia poniższego rozważania:

„Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców do lat dwóch. Spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce się utulić w żalu, bo ich już nie ma (por. Mt 2,16-18). Stanął smok przed mającą porodzić niewiastą, aby skoro porodzi pożreć jej dziecię. Lecz i Ona i dziecię zostali porwani do nieba. I rozgniewał się smok na Niewiastę i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa. A niewiasta ukazała się obleczona w słońce, a księżyc był pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z dwunastu gwiazd (por. Ap 12,1-18). A Bóg rzekł do węża: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i Niewiastę, między potomstwo twoje, a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (por. Rdz 3,15)”.

Rozważanie: Wydaje się, że czas zakreślił koło. Czujemy się osaczeni przez diabła tak, jak osaczeni przez żołnierzy Heroda byli rodzice chłopców w Betlejem. Doświadczamy namacalnie walki szatana z potomstwem niewiasty, z każdą istotą ludzką. Ale smok nie przemoże, głowa węża zostanie definitywnie zmiażdżona. Bóg zwycięży! Dlatego każdy, kto podejmuje się walki z wrogami życia, przystępuje do walki zwycięskiej.

Maryja jest przyczyną upadku szatana. Pomylił się, bo myślał, że człowiek nie może zrezygnować z siebie i bez reszty poświęcić pełnieniu woli Bożej. Wątła kobieta pokonała Go, bo nie przestraszyła się, ale ufnie schroniła pod skrzydła Boga. Dzięki Niej miłość zwyciężyła nienawiść, przemogła egoizm. Matka Boga stała się matką wszystkich wierzących, co na Golgocie potwierdził sam Jezus.

Oto dzień adopcji dziecka poczętego. Ty też możesz stać się duchowym ojcem i duchową matką. Nie potrzeba wiele, nie stoi na przeszkodzie ani wiek, ani kolor skóry, ani wykształcenie, ani pochodzenie, ani płeć. Bez znaczenia są też upodobania polityczne i zajmowane stanowiska. Jesteś dzieckiem Boga i dziś możesz zaopiekować się swoim młodszym bratem lub siostrą. Bądź mu troskliwym opiekunem, przez te dziewięć najważniejszych miesięcy życia niech doświadcza twojej miłości. A kiedyś, sam Jezus powie do Ciebie: „byłem zagrożony, a ocaliłeś Mnie”. I wtedy przekonasz się, że było warto.

Modlitwa powszechna: Módl się o jak największe owoce duchowej adopcji.

Powtarzamy: Miłosierny Boże ocal nienarodzonych

  • Ojcze, Ty przenikasz wnętrze człowieka nakłoń umysły rządzących w stronę ochrony nienarodzonych, i serca matek ku ich dzieciom,
  • Panie Jezu, dałeś nam przykład Miłości, aż po grób, wspieraj te matki, których życie jest zagrożone, by nie wahały się położyć ufności w Twoim zwycięskim Krzyżu,
  • Duchu Święty, przyjdź i odnów serca matek, ojców, lekarzy, polityków i feministek, by z katów stali się gorącymi obrońcami życia dzieci nienarodzonych.

Święta Maryjo – módl się za nami

Maryjo Matko Życia

Św. Joanno Beretta-Molla

Święci Młodziankowie

Bł. Stanisławie Papczyński

Módlmy się

Boże, Ojcze miłosierdzia, Dawco Życia ! Prosimy Cię, spójrz na wszystkie dzieci, które jeszcze się nie narodziły. Otocz je swoją opieką i pozwól im szczęśliwie przyjść na świat. Prosimy Cię szczególnie za te nienarodzone dzieci, które zagrożone są aborcją. Wypowiedz nad nimi Twoje słowa: „żyj, rośnij”, spraw, żeby ich matki lub inni ludzie porzucili decyzję o przerwaniu ich życia. Spraw, aby rodzice z miłością przyjęli swoje dziecko, a w nim Jezusa – Twojego Syna. Boże udziel rodzicom Twego wsparcia w niełatwym dla nich czasie, objaw się im, jako Ten, który wspaniale zaspokaja każdą potrzebę – duchową, fizyczną, psychiczną, materialną. Prosimy Cię o to Boże przez Twojego Syna Jezusa Chrystusa, przez którego pozwoliłeś narodzić się nam na nowo jako Twoje dzieci, który byłeś, jesteś i przychodzisz nieustannie w każdym nowym życiu. Amen.

DUCHOWA ADOPCJA:

Zapraszamy Cię do wspaniałego dzieła, w którym swoją 9-dniową modlitwę możesz przedłużyć na kolejne 9 miesięcy, a tym samym uratować jedno konretne życie!

Jak cudowną jest świadomość, że my możemy przyczynić się do tego, podejmując Duchową Adopcję. Nad każdym, przez Boga wybranym, dzieckiem otworzymy parasol modlitwy, wyrzeczeń, postu i ofiary i przez 9 miesięcy będziemy się modlić o ocalenie jego życia.
Nie znamy jego imienia.
Nie wiemy, czy to dziecko jest człowiekiem białym, czarnym, żółtym, czy czerwonoskórym.
Nie wiemy, czy będzie mężem stanu, uczonym, duchownym…
Bóg sam to dziecko wybiera i tylko On wie, kim ono będzie.
A my… może kiedyś spotkamy się w wieczności z ocalonym przez nas Wybrańcem Bożym i będziemy się radować, bo będziemy bardzo szczęśliwi.

Jakie piękne będzie wtedy Niebo!

Istota Duchowej Adopcji wynika z osobistego: modlitewnego i uczynkowego wstawiennictwa do Jezusa Chrystusa osoby adoptującej duchowo, wstawiennictwo o pomoc w ratowaniu od zagłady jednego nieznanego, lecz wybranego przez Boga-Dawcę Życia zagrożonego aborcją dziecka. Trwa przez okres 9 miesięcy. Jej celem dodatkowym jest ochrona zdrowia psychicznego matki oraz sprawców i nakłaniających do aborcji (zagrożonych syndromem postaborcyjnym).

Duchowa Adopcja jest dobrem, które możesz podjąć, aby uratować jedno dziecko. Bardzo konkretne dziecko. Wierzymy, że nasza modlitwa sprawa, iż to dziecko, które Bóg nam powierzył – będzie uratowane! Jest czymś wspaniałym żyć i wiedzieć, że dzięki mojej modlitwie żyje drugi człowiek!

Jeżeli pragniesz swoją modlitwą uratować dziecko to poniżej podajemy Ci dwie drogi, z których możesz skorzystać:

1) Jeżeli masz możliwość udać się do świątyni na nabożeństwo:

– wydrukuj i wypełnij Deklarację przystąpienia do Duchowej Adopcji i z nią udaj się do świątyni na nabożeństwo, gdzie przyjmiesz w Duchową Adopcję jedno dziecko

2) Jeżeli nie masz możliwości być na nabożeństwie:

wydrukuj Deklarację i podczas modlitwy indywidualnej złóż przyrzeczenie

Jeśli nie ma możliwości uczestniczenia w rekolekcjach i w uroczystych przyrzeczeniach w kościele (np. z powodu znacznej odległości kościoła sprawującego taką liturgię), gdy nie można złożyć przyrzeczenia w kościele z powodu choroby, sędziwego wieku, uwięzienia, pracy na morzu) – można złożyć również przyrzeczenie Duchowej Adopcji i indywidualnie (prywatnie), w dowolne święto Matki Bożej, przed Krzyżem, lub Świętym Obrazem. W takich przypadkach wypowiadamy ten sam, co w kościele, tekst przyrzeczenia adopcyjnego.

Modlitwa codzienna, włączająca w Dzieło Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego:

Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki, Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nie narodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

Jako minimum wymaganych warunków prawidłowego wypełniania zobowiązania adopcyjnego, przyjmuje się:
1. Osoba adoptująca duchowo powinna być chrześcijaninem.
2. Każdorazowe podejmowanie nowego zobowiązania adopcyjnego powinno poprzedzać złożenie nowego przyrzeczenia Duchowej Adopcji.
3. Wymaganą praktykę Duchowej Adopcji stanowi codzienne, przez 9 miesięcy, odmawianie krótkiej modlitwy adopcyjnej w intencji poczętego dziecka i jego rodziców pt. „Panie Jezu” i jednej Tajemnicy Różańca św. (10 x „Zdrowaś Maryjo”).
4. Nie jest natomiast wymagane (choć zalecane), podejmowanie dodatkowych postanowień takich, jak: uczestnictwo w zbiorowej modlitwie Duchowej Adopcji, przynależność do Ruchu Duchowej Adopcji, ponieważ modlitwa wstawiennicza formuje wewnętrznie osobę adoptującą i pogłębia jej religijność.

Zachęcamy Cię, do wypełnienia formularza informującego nas o tym, że wstąpiłeś do Dzieła Duchowej Adopcji!

powższy tekst został opracowany w oparciu o stronę http://www.DuchowaAdopcja.com.pl, która jest wielkim źródłem informacji o Dziele Duchowej Adopcji. Dziękujemy Panu Zdzisławowi Arkuszyńskiemu za jego uprzejmość i chęć współpracy!